Gra. Runda I

Czerwoną szminką maluje usta. Poprawia rozsypujący się poranny smokey eye. Wciska się w czarną sukienkę, zakłada buty na obcasie. Ostatni raz przegląda się w lustrze. On jak gdyby nic ogląda filmy na youtube. Mówi “Wyglądasz pięknie”. Kąciki jej ust unoszą się. Całuje go w usta, choć czuje, że to już nie ten sam smak. Przekręca kluczyk w drzwiach. Wychodzi. Nie wie, że nigdy więcej nie wróci do swojego życia.

Miesiąc wcześniej. Jest sobota. Wyjeżdża sama. Przyglądam się z boku. Widzę, że się boi. Nie zna nikogo. Jest dość cicha, skromna, uśmiechnięta. Nie mówi o sobie za wiele. Rzekłabym potulny aniołek. Choć coś w niej sprawia, że zwraca na siebie uwagę. Na parkingu spotyka nowych znajomych. Serce bije mocniej. Chce żeby ją polubili. Podchodzi do nich chłopak. Podaje mu rękę. Nie zapamiętuje imienia.  

Wsiadają w samochód. Całą drogę tęskni za swoim facetem. Minęło dopiero 40 minut od rozstania. Wolałaby z nim spędzić ten weekend. Nie lubi się rozstawać. Zawsze doprowadza ją to do łez. Dojeżdżają późnym wieczorem. Jest zima. Sypie biały, zmrożony śnieg. Po wspólnej kolacji zaczynają się rozmowy przy piwie. Próbuje wpasować się w klimat, znaleźć wspólny język. Nikt nie lubi być obcy wśród ludzi.

Wychodzi na poddasze by pograć w planszówki. Siedzi z kilkoma dziewczynami i chłopakami. Wchodzi on. Chłopak z parkingu. Jej zupełne przeciwieństwo. Towarzyski, zabawny, inteligentny. Rozpoczyna się gra. Ona raczej się przygląda. On prowadzi. Unika jego wzroku. Ułamek sekundy i wszystko zaczyna się palić. Jedno spojrzenie i karty upadają. Znika wszystko. Czuje dziwne ukłucie w serce. Odwraca wzrok.    

On robi pierwszy krok. Ona drugi. Proponuje spacer. Jest druga w nocy. Wychodzą. Czuje jak mróz przeszywa jej dłonie. W mgnieniu oka robią się czerwone. Rozmawiają. O swoich pasjach, o codzienności, o planach. Żadne z nich nie wspomina o tym, że kogoś ma. On wie o jej związku. Ona nie. Mija godzina. Wracają. Do czwartej rozmawiają o domku w Karkonoszach. W końcu kładzie się do łóżka. Nie wie co o tym myśleć. Nie może zasnąć. Czuje dziwną radość. Budzi się rano, jeszcze przed śniadaniem wychodzi, zanim wszyscy wstaną. Przerażona biegnie do swojego świata, który zna. Czeka na nią w samochodzie.  

Na pytanie “Jak było?” odpowiada “Fajnie”. Zmienia temat. Nie wspomina o nocnym wyjściu, siedzeniu do czwartej. Nie chce by był zazdrosny, w końcu nie ma o co. Chciałby mieć ją na własność. Nie musieć się nią dzielić ze światem. Ona w jego ramionach czuje się bezpieczna. Chodź czasem czuje, że się dusi. Ma wrażenie, że patrzą w dwóch różnych kierunkach. On na północ, ona zawsze na południe. Ona często zastanawia się czy tak właśnie wygląda szczęście? Są świetnymi kumplami, ale brakuje jej poczucia, że jest jego kobietą, nie kumpelą. Czuje, że stoi w miejscu. Zawsze chce więcej i więcej. Jemu wystarcza to co ma.  

Kolejnego dnia akceptuje zaproszenie na facebooku od chłopaka z parkingu. Zastanawia się czy do niej napisze. Sama nie wychodzi ze swojego bezpiecznego świata. Chciałaby, ale boi się. On pisze. Chodź długo o tym myśli. Szuka pretekstu. Nie może przestać o niej myśleć. Ryzykuje.

Część II niebawem.