Gra – Runda II

Święta. Jej chłopak wyjeżdża. Ona pracuje. Od wyjazdu w góry często spotyka się ze znajomymi. Z chłopakiem z parkingu zawsze zostaje najdłużej. Wraca koło drugiej, czwartej rano. Rozmawiają. Odkrywają karta po karcie. Odprowadza ją. Ona bardzo lubi spacery. Zwłaszcza zimową nocą. Kiedy biel śniegu wygląda tak bajecznie. Oboje wskakują do łóżek. Kładą się obok osób im bliskich, całują ich i przytulają. Myślą, jak ich ranią, oszukują. Coraz trudniej im odnaleźć siebie w dotychczasowym życiu.  

Któregoś dnia on kończy starą rozgrywkę. To najgorsza rozmowa w jego życiu. Łamie czyjeś serce. Ona pyta “Dlaczego?”. On nie odpowiada. Cierpi tak samo jak ona. Ale ma do kogo pójść. Ona nie. Jej świat rozsypuje się i wie, że nie poskłada go nigdy więcej.

On odkłada stare karty. Biegnie do nowego życia. Ona otwiera mu drzwi. Sama nie wie jak teraz grać. Co powiedzieć. Tuli go przerażona. Nie potrafi być tak odważna jak on. Jakie karty wyciągnąć na stół kiedy czujesz zbliżającą się porażkę?

Między świętami spędzają czas razem. Świat nie ma znaczenia. To najlepsze dni ich życia. Czują się niczym orły, które wzbiły się w powietrze po długiej chorobie. Czują każdy oddech. Powietrze, które smakuje lepiej. Kolory, które wyglądają piękniej.

Ona codziennie rozmawia ze swoim chłopakiem. Udaje, że wszystko między nimi okej. Jej serce pęka na pół. Nie chce ranić, ale musi wybrać. Komu wbić nóż w serce?   

Gra toczy się dalej. Ona próbuje podjąć decyzję. Dzwoni do swojego chłopaka. Chce porozmawiać. Zastanawia się czy to ciągnąć. Wyjaśnia. Mówi czego jej brakuje. On nie chce rozmawiać. Nie rozumie jej. Rozłącza się. Zabija w niej ostatnią nadzieję. Nic już nie będzie dobrze. Nic się samo nie poskłada.

Wraca do miasta. Jest środa. Tuż przed sylwestrem. Impreza. Alkohol. W grze z chłopakiem z parkingu pojawiają się nowe karty. Wraca z nim do siebie. Kładą się do łóżka. Jeden pocałunek za dużo. Jeden dotyk za dużo. Rano nic nie jest już takie samo. Budzi się. Chodź nie chce. Wybrała. Najgorszy z możliwych scenariuszy.

Jest przerażona. Nie wie co zrobić. Wie, że musi o tym powiedzieć. Nie ma pojęcia jak. Ból rozdziera jej świat. Ma w głowie te wszystkie komentarze, które usłyszy od ludzi, którzy zawsze ją szanowali, uważali za ideał “Zwykła k****”, “Suka”, “Jak tak można’. Przyjaciół, którzy staną przeciwko niej.  

W końcu spotyka się ze swoim dotychczasowym chłopakiem. Siada na łóżku. I nie wie co powiedzieć. Kiedy widzi jego uśmiech. Słucha go. Kiedy ją przytula. Czuje lufę wymierzoną prosto w serce. Nie może go zranić. Nie potrafi. Nie mówi.

W Sylwestra życzenie “Byśmy za rok znów mogli razem świętować” brzmi niewiarygodnie. Ona wie, że tak nie będzie. Chodź sama go wypowiada.

Nowy Rok. Czerwoną szminką maluje usta. Poprawia rozsypujący się poranny smokey eye. Wciska się w czarną sukienkę, zakłada buty na obcasie. Ostatni raz przegląda się w lustrze. On jak gdyby nic ogląda filmy na youtube. Mówi “Wyglądasz pięknie”. Kąciki jej ust unoszą się. Całuje go w usta, choć czuje, że to już nie ten sam smak. Przekręca kluczyk w drzwiach. Wychodzi. Nie wie, że to pocałunek żegnający bezpieczny, dawny świat.

Wychodzi ze znajomymi na miasto. W domu zostawia laptopa. Zalogowany facebook kusi by sprawdzać. Już wcześniej ją sprawdzał, czytał jej wiadomości. Teraz znów robi to samo. Czyta. Im więcej, tym bardziej nie może w to uwierzyć. Nagle jego aniołek staje się bezwartościowym człowiekiem.  

Dzwoni do niej. Pyta, czy to prawda? Ona zszokowana odpowiada “Tak”. I wszystko pada. Zaczyna nienawidzić siebie. Dopiero teraz tak mocno dociera do niej, że złamała jedną z swoich zasad. Stała się nikim w jego oczach.  

On chce dać jej szansę. Przez dwa miesiące próbują pozbierać dawny związek. Chłopak z parkingu obiecał nie odpuszczać. Odpuszcza. Ma dość zwlekania. Czekania na nią.

Sklejanie roztrzaskanego lustra jest okropne. Codziennie rani. Każdy kawałek. W końcu staje się niemożliwe. Rozstają się. Nie wiedzą co będzie dalej.   

W grze wszystkie karty wyłożone. Gracze wychodzą, kto wygrał tę grę?