Idee, których już nie ma

“Wojna i miłość są jakby z jednego ogniska, to znaczy jest to ta sama materia, ta sama tkanina. Człowiek z kałasznikowem, człowiek, który wdrapał się na Elbrus, który walczył aż do zwycięstwa czy też budował socjalistyczny raj – to jest ta sama historia, ten sam magnez i ta sama elektryczność.” 

Jestem po lekturze książki “Czasy secondhand – Koniec czerwonego człowieka”, która mocno uświadomiła mi, że są ludzie, którzy kochali dawien świat, kochali komunizm. Mocno wierząc w to, że budują kraj, w którym człowiek będzie idealny. I że wartości, których ich uczono są żywe, dobre. Z lekcji historii, telewizji wiem, że to były złe czasy. Głównie skojarzenia to pustki w sklepach, kolejki i represje. A tu nagle w tej książce widzę inny świat – z perspektywy prostego człowieka – czasem okrutny, aż do łez, ale i wzbudzający sentyment za pogonią za innymi wartościami niż pieniądz. 

Widzę świat człowieka, który mocno kochał. Człowieka, który potrafił się dzielić tym co miał, chodź miał niewiele. Człowieka, który ponad indywidualizm cenił wspólnotę. Człowieka, który miał niezależnie od narodowości być równy. Człowieka, który potrafił dostrzegać niematerialne rzeczy.

I nagle ktoś otworzył drzwi do innego świata, pełnego materializmu. I ludzie zniknęli. Pozamykali się w swoich chruszcowcach, a kuchenne rozmowy zamilkły. Każdy zaczął troszczyć się o swoje życie. Już nie interesowali go sąsiedzi, przyjaciele. Tym którzy potrafili się dostosować się udało, a ci, którzy zbyt mocno wierzyli, że kapitalizm jest dobry i nie pozostawi ich samym sobie, życie nie było zbyt miłe. Bo chcieli tego co było, bez większych zmian tylko z dodatkiem dobrej kiełbasy i jeansów. 

“Wierzyli, że komunizm upadnie, a człowiek rosyjski zaraz się rzuci, żeby uczyć się wolności, on tymczasem rzucił się, żeby uczyć się życia. Chciał żyć! Wszystkiego spróbować, liznąć, ugryźć. Tu smaczne jedzenie, modne ubrania, podróże… Zapragnął zobaczyć palmy i pustynie. Wielbłądy… A nie płonąć i spalać się, nie biegać cały czas z pochodnią i z siekierą. Gdzie, jaka historia?! Trzeba czym prędzej robić pieniądze. Nikt nie myśli o czymś ogromnym, wspaniałym…Chłopak w dżinsach to nie tylko obiekt zazdrości, ile element dekoracji… Egzotyka! Cóż to była za cena! Cena wielkiej historii!”

Czy komunizm był dobry, czy zły? Nie mnie oceniać. Tak tylko sobie myślę, że za czasów komunizmu ludzie walczyli żeby przetrwać, teraz też walczą o przetrwanie. Każdy na swój sposób, ale każdy z tych sposobów ma w sobie wiele złego i wiele dobrego. Kiedyś wierzyli w inne rzeczy, teraz wierzą w inne. 

I wcale nie jest tak, że coś jest lepsze, a coś gorsze. Jest inne. 

Jak smak mandarynek, które teraz są w nadmiarach i tracą magię. A dawniej były “tylko” na święta. I dawały więcej radości niż nowe jeansy.