Widzieć rzeczy jakimi są

10 dni poza światem, w centrum świata. 10 dni bez kontaktu z drugim człowiekiem. 10 dni z samym sobą. Vipassana, medytacja, która pozwala widzieć rzeczy takimi jakimi są. O codzienności na vipassanie, czyli 10-dniowym kursie medytacji w ośrodku “Dhamma Pallava” opowiada Szymon Nosek, uczestnik kursu. 

  1. Codzienność na vipassanie – jak ona wygląda? 

Codziennie obowiązywał taki sam rozkład dnia (poza ostatnimi dwoma dniami). Wstawaliśmy o 5 rano. Były 3 posiłki dziennie o 6:30, 13 i 17. Po każdym godzina odpoczynku. O 19 był wykład S.N. Goenki. O 21 szliśmy spać. Reszta dnia to medytacja z krótkimi przerwami. Generalnie było tylko kilka rzeczy do robienia: medytacja, spanie, leżenie, chodzenie po lasku, jedzenie i korzystanie z łazienki. Ostatnie dwa dni nieco się różniły ze względu na możliwość rozmów oraz wyjazd.

  1. Której zasady z regulaminu najtrudniej było przestrzegać?

Zakaz nawiązywania kontaktu wzrokowego oraz rozmawiania z innymi osobami sprawiał, że miałeś silną ochotę chociażby tylko spojrzeć w oczy innym uczestnikom, aby zobaczyć, jak oni przeżywają ten stan, dowiedzieć się czegoś więcej. Porównać się.

  1. Trudno było wytrwać? 

Myślałem, że będzie trudniej. Przed przyjazdem dawałem sobie małe szanse na to, że przetrwam całe 10 dni. W końcu to aż 100 godzin medytacji. Najbardziej obawiałem się siedzenia 10 godzin dziennie i bólu z tym związanego. Okazało się jednak, że znacznie trudniej było wytrwać psychicznie, a nie fizycznie.

  1. Dlaczego?

Każdy nowy dzień medytacji zakładał wprowadzenie nowych ćwiczeń. Rozpoczynaliśmy od skupiania się na odczuciach płynących z oddychania nosem, aż po skanowanie doznań płynących z całego ciała. Każdy wykonywał ćwiczenia w swoim tempie. Jednak to nie jest tak proste. Medytowanie to nie sen. To ciągła czujność. Zwłaszcza w początkowej fazie, kiedy dopiero się go uczysz. Z jednej strony czujesz wewnętrzny spokój, z drugiej medytacja jest bardzo męcząca. Nasz umysł nie jest przyzwyczajony do skupiania się na tak małej liczbie rzeczy. Zazwyczaj biega gdzieś pomiędzy setką myśli i spraw, więc kiedy przez 10 godzin dziennie wykonujesz jedno ćwiczenie, to męczysz się psychicznie, nie fizycznie.

  1. Który dzień był najtrudniejszy? 

Trudno było odróżnić dzień od dnia. Myślę, że raczej wskazałbym porę dnia, która była najtrudniejsza i był to poranek, a raczej jeszcze noc, czyli codzienna pobudka około 5 rano na nieobowiązkową poranną medytację przed śniadaniem.

  1. Skoro była nieobowiązkowa i jednocześnie najtrudniejsza, dlaczego brałeś w niej udział?

Podczas kursu coś co jest nieobowiązkowe ma trochę inny wymiar – teoretycznie nie musisz tego robić – ale jaka jest alternatywa? Spanie, leżenie lub spacerowanie. Nie potrzebowałem wiele snu, spacerowałem raczej tylko po posiłkach, a leżenie było nużące. Pozostało po prostu ćwiczyć – w końcu po to tam się przyjechało. 

  1. Czy doświadczyłeś czegoś po raz pierwszy na vipassanie? 

Można powiedzieć, że dopiero po przyjeździe do domu zdałem sobie sprawę z tego, że mój umysł bardzo się uspokoił dzięki temu doświadczeniu. Będąc tam pamiętam, że miałem problem z zachowaniem spokoju umysłu i wykonywaniem w skupieniu ćwiczeń. Jednak dopiero kilka tygodni czy miesięcy po Vipassanie zdałem sobie sprawę, że tam przychodziło mi to zaskakująco łatwo, w porównaniu do wysiłków, które podejmowałem w domowym zaciszu. I to właśnie ten spokój był tą pierwszą rzeczą, której doświadczyłem na vipassanie, chodź wtedy nie byłem tego świadomy. Doceniłem to dopiero kilka miesięcy później.

  1. Czemu w domowym zaciszu jest trudniej? 

Po 1 – 2 dniach na kursie umysł nie miał aż tyle bodźców do przetworzenia, co po całym dniu lub tygodniu normalnego życia, w którym atakuje nas mnóstwo różnorodnych informacji. Na co dzień dużo trudniej jest skupić się, zatrzymać i zacząć obserwować myśli. Tak, aby dostrzec, że nie jesteśmy od nich zależni. 

  1. Czy trudno jest opanować umysł podczas medytacji? 

Przez 10 dni po 10 godzin dziennie próbujesz obserwować swoje myśli, doznania. Umysłu chyba nie da się opanować, to jest coś co trzeba uspokoić i obserwować. Sztuką jest umieć to osiągnąć. Wtedy czasem masz szansę zobaczyć, że twoje myśli to nie Ty. 

  1. Widzieć rzeczy takimi jakimi są – to znaczenie słowa vipassana. Po tym doświadczeniu zmieniło się twoje spojrzenie na świat? 

Na pewno te 10 dni zmieniło pewne moje zachowania, ale to nie jest tak, że po 10 dniach człowiek przyjeżdża nowonarodzony z nowymi nawykami, które zostają z nim na zawsze. To jest dopiero początek pracy na sobą i wskazanie jakiejś drogi do rozwoju. Dopiero regularna praca nad sobą daje szansę, aby na stałe zmienić swoje spojrzenie na świat.

  1. A jakie zachowania pozwoliła Ci zmienić vipassana? 

Jakbym miał wybrać jedną rzecz, która została ze mną praktycznie na stałe, to z pewnością jest to spokojniejsza natura mojej osobowości. Nie daje się wciągnąć w głębokie odczuwanie złości, jestem mniej nerwowy. I to bycie mniej nerwowym w dzisiejszym świecie jest jedną z najcenniejszych wartości. To pozwala lepiej przeżywać życie, takie jakim jest i obserwować emocje, zamiast się z nimi utożsamiać.