Bo we mnie jest salsation®, któż oprzeć się ma mu?

39. Tyle miała lat, kiedy poznała salsation®. Wtedy myślała: no dobra, zostanę instruktorką, ale jak długo dane mi będzie potańczyć? 2 lata? 3? Teraz już wie, że to było błędne myślenie. Ma 43 lata i wciąż zaraża wiele osób niewyczerpaną miłością do salsation®. Mało tego, na swoim koncie ma 7 autorskich choreografii, które tańczą ludzie w różnych zakątkach świata. 17 jej kursantek zostało instruktorkami. Dorota Królikowska – elite instruktorka, inicjatorka zajęć salsation® w Trójmieście, a także pierwsza na świecie Choreology by Salsation® Elite Instructor – oraz Edyta Kłodowska – jej kursantka – opowiadają, co to właściwie jest salsation® i z czym to się je.

Czym jest salsation®?

Dorota: Słyszę nieraz od ludzi „widziałam/em takie zajęcia w grafiku, ale to chyba jest taka zumba, tylko że więcej salsy” [śmiech].

Edyta: Salsation® to zajęcia taneczno-fitnessowe z elementami treningu funkcjonalnego. Słowo “salsation” składa się z dwóch członów: salsa, czyli mix różnych kultur tanecznych oraz sensation, czyli emocje, uczucia. W salsation® oprócz salsy wykorzystywane są m.in.: cha-cha, R&B, dancehall. Te style, kroki się przeplatają. W ogóle sam trening salsation® podzielony jest na cztery etapy. Zaczynamy od rozgrzewki, czyli tzw. izolacji ciała. Krótko mówiąc: po kolei rozgrzewasz ciało. Izolacja głowy – ruszasz tylko głową, ramiona – samym ramieniem, klatki piersiowej – samą klatką itd. Później jest rozgrzewka dynamiczna, a potem tańczymy choreografie, układane przez: master trenerów, elite trenerów lub elite instruktorów, którym jest m.in. Dorota. Na końcu dochodzi jeszcze rozciąganie.

Skąd się wzięło u Ciebie salsation®?

Dorota: To był czysty przypadek. Swojego czasu chodziłam na zumbę. Pewnego razu utkwiła mi w głowie jedna z piosenek, którą instruktorka wykorzystała w choreografii. Tak bardzo mi się spodobała, że gdy wróciłam do domu postanowiłam odnaleźć ją na YouTube. To było “El Taxi”. Trafiłam na filmik z Alejandro Angulo, twórcą programu salsation®. I to było to coś. Coś zupełnie innego. Szukałam dalej. Pamiętam, że wygooglowałam “salsation Trójmiasto”. Znalazłam informację o warsztatach z salsation® master trenerką i postanowiłam, że muszę na nich być. Od tego się zaczęła moja przygoda. 

Dorota Królikowska

A dlaczego salsation® a nie zumba?

Dorota: Zanim odpowiem na to pytanie, muszę się do czegoś przyznać. Wyobraź sobie, że jak chodziłam na zumbę, to często stałam na szarym końcu, żeby nikt mnie nie widział i żebym ja siebie w lustrze nie widziała, bo strasznie się krępowałam i wstydziłam. Myślałam, że wyglądam okropnie. Miałam dużą blokadę. A przechodząc do tego, dlaczego salsation® a nie zumba? Chodziłam na zumbę 5 razy w tygodniu. W pewnym momencie miałam wrażenie, że nauczyłam się już wszystkich układów. Zadawałam sobie pytanie „czy to już wszystko w tej zumbie?”. Czułam niedosyt. Czegoś mi brakowało. Jak trafiłam na salsation® to było takie „wow, tu się można tylu rzeczy nauczyć”. Rzeczywiście to jest program, dzięki któremu ciągle się uczymy. I to jest w tym wspaniałe. 

Edyta: Próbowałam pilatesu, zumby. W zumbie czasami dało się odczuć taki dystans. Na początku zwracaliśmy się do siebie raczej per pani, pan. W salsation® jest zupełnie inaczej; czy jesteś stary, czy młody, to jesteś Ty. Wszyscy od początku są na “Ty”. Nawet jeśli kogoś widzisz pierwszy raz, czujesz się swobodnie. 

Czyli można powiedzieć, że tworzycie „rodzinę”?

Edyta: O tak! Ta grupa to moja druga rodzina, rodzina z wyboru [śmiech]! Bo salsation® to nie tylko taniec, nie tylko ekspresja liryczna, nie tylko emocje. To są przede wszystkim ludzie. Nieważne czy jesteś chudy, czy gruby, niski, czy wysoki. To nie ma znaczenia. Dzięki salsation® poznałam grono fantastycznych ludzi, którzy się nawzajem wspierają. Na naszych zajęciach nikt cię nie ocenia, nikt nie krytykuje. I to też bardzo buduje pewność siebie. 

Dorota: Faktycznie, jesteśmy taką „rodziną”. Tutaj poznajemy mnóstwo ludzi, nawiązujemy mnóstwo wartościowych przyjaźni. Zresztą, jednym z głównych założeń twórcy salsation® – Alejandro Angulo – było to, żebyśmy wszyscy byli jak rodzina. On często podkreśla rolę emocji w salsation® i takiego „dawania czegoś od siebie”. Myślę, że dlatego pokochałam ten program. On jest po prostu prawdziwy i pozwala pokazać to, co mamy wewnątrz. Tańcząc możemy wyrazić swoje emocje. I to nie tylko: zadowolenie, radość, miłość…

Pewnie w grę wchodzą również te negatywne emocje.

Dorota: Jak najbardziej. Prowadząc zajęcia, zachęcam uczestników do tego, że kiedy słyszą wrzask w danym kawałku, to żeby też krzyczeli. Dlaczego? Bo niepotrzebnie tłumimy w sobie te złe emocje, problemy dnia codziennego. Poprzez udział w tych zajęciach, ludzie mogą się „wyżyć”. To tak, jakby wszystkie troski zostawiali na sali i wychodzili tacy lżejsi. Często słyszę, że to im pomaga, że to taka terapia.

Edyta: Na zajęciach z Dorotką, to my: krzyczymy, piszczymy i w ogóle… robimy wszystko czasami [śmiech]. 

Dorota Królikowska ze swoją grupą

W pewien sposób uczycie się zarządzać swoimi emocjami.

Edyta: Z pewnością. Salsation® sprawia, że odpoczywam psychicznie, mogę utrzymać komfort psychiczny. To dla mnie niezwykle ważne. Zresztą, znasz mnie nie od dzisiaj, wiesz jaka byłam nieśmiała i zamknięta w sobie, a jaka jestem teraz [śmiech]. 

Dorota: Jak pokochałam salsation® (od pierwszego wejrzenia), to tak naprawdę odmieniło się wszystko. Obserwuję to zarówno u siebie, jak i u moich kursantek, że poprzez zajęcia poszerzamy horyzonty, jesteśmy zdecydowanie bardziej otwarci na poznawanie nowych rzeczy. To „poznawanie” można interpretować dwojako. Po pierwsze, jako odkrywanie swojego ciała. W tym pomagają wspomniane wcześniej izolacje. Dzięki nim możemy zwiększyć świadomość naszego ciała. Zwiększamy też skalę naszego ruchu, zakres ruchu. Na początku on jest mały, potem coraz większy. Z czasem uświadamiamy sobie, że możemy angażować do pracy takie mięśnie, o których nawet nie wiedzieliśmy, że je mamy [śmiech]. Niektóre Panie mówią mi, że nawet w samochodach, stojąc w korkach, ćwiczą izolacje. Druga, bardzo istotna kwestia, to oczywiście świadomość swoich emocji.

Nie ma podziału na grupy? Podstawowa, zaawansowana? 

Edyta: Nie, absolutnie! Możesz być totalną kłodą [śmiech]. Jeśli lubisz taniec, a do tego lubisz się zmęczyć (bo na zajęciach salsation® wyrzucasz nie tylko pozytywne, ale też negatywne emocje), to bardzo prawdopodobne, że się tym zarazisz.

Dorota: Nie ma czegoś takiego, jak podział na grupy. Jak mam na sali nowych uczestników, to staram się tak dostosować zajęcia, wybierać takie choreografie, żeby osoby początkujące także sobie poradziły.

Jak zachęciłabyś do nauki salsation®?

Dorota: Przyjdź, przekonaj się. Albo ci się nie spodoba i więcej nie przyjdziesz, albo się zarazisz i zostaniesz. Wiesz, że wiele kobiet zostało instruktorkami w dojrzałym wieku i świetnie sobie radzą?! W ogóle najstarsza instruktorka salsation® na świecie ma ponad 70 lat, więc nie ma limitu wiekowego. Sama zostałam instruktorką mając 39 lat. Zadawałam sobie wtedy pytanie: no dobra, zostanę instruktorką, ale jak długo dane mi będzie potańczyć? 2 lata? 3? Teraz już wiem, że to było błędne myślenie. Zajęcia pozwoliły mi (i moim kursantkom) odkryć coś, co teraz przekłada się na wiele aspektów naszego życia.

Kiedyś jedna Pani przyszła na moje zajęcia, bo myślała, że to są lekcje zumby. Od dziecka, tańczyła taniec towarzyski. Nawet brała udział w mistrzostwach tańca towarzyskiego. Była na siłowni, usłyszała muzykę i pomyślała: przyjdę, chwilę potańczę i wyjdę. Została na całe zajęcia i później mi dziękowała. Powiedziała: „wiesz co, ja całe życie tańczyłam taniec towarzyski, ale tak naprawdę pierwszy raz, na Twoich zajęciach, poczułam, że tańczę”.

Właśnie, czego udało Ci się dowiedzieć o sobie, dzięki salsation®?

Dorota: Nigdy w życiu bym się nie spodziewała, że zjednoczę tylu ludzi. Nie sądziłam, że mogę mieć taki wpływ na drugiego człowieka. Nigdy taka nie byłam. Kiedyś byłam bardzo zamknięta w sobie i niezbyt towarzyska. Alejandro mówi, że kiedy przechodzimy trudne momenty, to powinniśmy wizualizować sobie te dobre, myśleć pozytywnie, wsłuchiwać się w muzykę. Jak byłam dzieckiem, to poniekąd to robiłam. I teraz sobie myślę, jak wiele rzeczy, o których on mówi, robiłam w życiu, ale nie umiałam tego nazwać. Teraz jest mi łatwiej. Jestem bardziej świadoma. Siebie. 

Edyta: Oprócz tego, że salsation® mnie bardzo relaksuje, to te zajęcia z Dorotą pomogły mi bardziej otworzyć się na ludzi. I też w pewnym momencie rozprawić się z bardzo trudnymi w moim życiu sytuacjami. Mogę powiedzieć, że stałam się bardziej – może to brzydko zabrzmi, ale… – giętka [śmiech]. Gdyby nie salsation®, to bym nie wiedziała, że potrafię samą klatką piersiową ruszać, bez ramion! Wiesz jaką masz później satysfakcję?! Boże, udało mi się ramionami nie ruszać [śmiech].